Panika u intersitiju
proza, 
prvo izdanje: Tigel kulture (Tygiel kultyri), Lodj i naučno izdavaštvo UAM (Wydawnictwo Naukowe), Poznanj, 2006. str. 1- 234. Pogovor Boguslav Žjelinski i Mihajlo Pantić. Prevod: Tereza Šikorska, Katažina Šot.


recenzije/izbor iz press materijala

Bogusław Zieliński
Serbski pociąg ku Europie.
Nad powieścią „Panika u intersitiju” Janka Vujinovicia

 		      1
	Powieść Janka Vujinovicia (1) „Panika u intersitiju” (Panika w pociągu InterCity”), o ile  zaakceptujemy taką kwalifikację gatunkową, tworzy cykl siedmiu opowiadań, które są pod wieloma względami niejednorodne (2). Powieść składa się bowiem z trzech części, które wypełnia siedem opowiadań, składających się na narrację o życiu bohatera w odrębnych, ale powiązanych przestrzeniach pomiędzy dolnym biegiem Dunaju i dolnym biegiem Renu. Serbski „homo viator” porusza się po „niemieckich” i „serbskich” przestrzeniach świata przedstawionego, ale część trzecia powieści posiada erudycyjny, encyklopedyczny charakter. Zróżnicowana jest dominacja trzech osób gramatycznych (ja, ty, on) jako podmiotów narracji w trzech części cyklu. W pierwszym cyklu dominuje pierwsza osoba, w drugiej części druga osoba (ty) zostaje zastąpiona trzecią osobą (on), ale narracja powraca ostatecznie do drugiej osoby (ty). W części trzeciej, pojawiają się różnorodne komentarze natury historycznej, literackiej, tworząc swego rodzaju encyklopedyczny charakter utworu (3). 
Serbska krytyka (Mihajlo Pantić (4) ) zwróciła uwagę na kosmogoniczny charakter utworu, gdyż powieść stanowi replikę stwarzania świata. Sześć pierwszych opowiadań powtarza biblijny trud aktu twórczego, a tekst siódmy przynosi refleksję nad dziełem tworzenia, którego materią jest słowo. Ważnym elementem utworu, na co również zwrócili uwagę badacze (M. Pantić (5) , Ljiljana Šop (6) ), jest żywioł akwatyczny, wiążący pomiędzy sobą świat przedstawiony przestrzeni Europy Zachodniej i Półwyspu Bałkańskiego. Kolejny krąg interpretacyjny prozy Vujinovicia zwraca uwagę na doświadczenie egzystencjalne podmiotu, „drogę człowieka przez różne kręgi doświadczenia kultury i doświadczenia bytu” (7) , fabularyzowaną biografię podmiotu której ramy wyznacza środkowy Dunaj i Ren. Z. Darasz eksponuje autobiograficzny charakter powieści i świadectwo jednostki, której młodość studencka przypadła na lata 70-te XX wieku (8) . Narracja powieści Vujinovicia rozpostarta jest pomiędzy snem o wolności a świadomością historyczną i społeczną z gruntu usuwającą możliwość jakiejkolwiek wolności (9) .
W niniejszym tekście pragniemy zwrócić uwagę na istotny, lecz dotąd pomijany aspekt powieści, dotyczący relacji kultury serbskiej wobec Europy Zachodniej, które będą przedmiotem uwagi w aspekcie kulturowym i cywilizacyjnym. 

					2

Typowa dla kultur narodowych Półwyspu Bałkańskiego antytetyczna relacja wobec Europy, w przypadku kultury serbskiej przybiera czasami jeszcze ostrzejszą postać. Antyokcydentalna orientacja serbskiej kultury ukształtowała się głównie w romantyzmie i posiada ścisły związek z wówczas skodyfikowaną serbską mitologią narodową (10) . Relacje kultury serbskiej z Zachodem usiłowali ustanowić Vuk Karadżić (1787 – 1864) i Dositej Obradović (1740 – 1811), wyznaczając konkurencyjne, lecz również posiadające paradoksalne ograniczenia dwa odrębne modele. Tradycja Vukowsko-Njegoszowska ukonstytuowała, dominujący przez dwa wieki epicki model kulturowy, który bywa nazywany przez jego krytyków „kulturą gęśli” („gusle”, czyli gęśle są popularnym i tradycyjnym instrumentem ludowym, przy którym odtwarzano epos ludowy). W gronie kontynuatorów tego modelu kulturowego znajduje się Ivo Andrić, ale również Dobrica Ćosić, autor wielu powieści, których fabularnych przedmiotem jest naród serbski i jego historyczny los oraz zasadniczo nurt wielkiej prozy. Model Vukowski, w którym folklor został nobilitowany do rangi narodowej klasyki i ściśle z nim związany mit kosowski, gdyż ludowa poezja epicka była nośnikiem mitu kosowskiego, usiłował powiązać europejską tradycję romantyczną z kulturą serbską wypromowanym i wydźwigniętym do tej roli folklorem. Model Dositejowski asymilował w środowisku serbskim europejskie dziedzictwo kulturowe, począwszy od antyku, głównie klasycyzm francuski i wielką romantyczną literaturę niemiecką (Goethe). Model Vukowski głosił ideę „rewolucyjnego przewrotu kulturowego”, będącego efektem jakobińskiego charakteru „serbskiej rewolucji” z lat 1804 - 1815, podmiot narodu i twórcę kultury utożsamiał z ludowymi zrewoltowanymi masami oraz forsował żywą mowę ludu jako nowy język literacki. Model Dositejowski zmierzał do „europeizacji” serbskiej kultury oraz powiązania tradycji serbskiej, zapisanej sztucznym językiem słowianoserbskim, funkcjonującym obok redakcji ruskosłowiańskiej z dziedzictwem europejskim. Wydaje się, że powieść Janka Vujinovicia oznacza wytyczenie «trzeciej drogi» pomiędzy wyżej wskazanymi modelami.
Paradoksalne ograniczenia obu modeli związane były z tkwiącymi w nich wewnętrznymi sprzecznościami: romantyczny model Vuka, będący narzędziem emancypacji  kulturowej szerokich mas, eksponował serbski „duch heroiczny i patriarchalny”, ale jednocześnie przerywał ciągłość z europejską tradycją kulturową i literacką. Dositejowski model oświeceniowy orientował się na uniwersalną tradycję klasyczną, ale jego nośnikiem był sztuczny język uczonych elit. Dositej, polityczny „rusofil”, czerpał kulturę klasyczną za pośrednictwem rosyjskich przekładów, które dodatkowo były serbizowane, tworząc specyficzne przekładowe medium, nazywane „posrbe”. Vuk, zwolennik austroslawizmu, wpisywał się swoją działalnością w dążenia katolickiej Austrii Habsburgów, zmierzających do poszerzenia wpływów austriackich na Słowian południowych, rywalizując na tym polu z Rosją, szermującą wspólnotą prawosławia. 
Model, który tutaj umownie nazywamy Vukowskim oraz Dositejowski toczą po dziś dzień spór, w odrębny sposób definiując swoje relacje z Europą. Pomijając wąską i płytką pod tym względem fazę serbskiego modernizmu, dopiero okres międzywojenny z serbskim nadrealizmem przynosi wielki powiew idei europejskich i gruntowną przemianę serbskiego modelu literackiego i kulturowego. Patronem współczesnej proeuropejskiej orientacji serbskich prozaików, jest Kiš znany głównie jako autor dwóch cykli: «cyklu rodzinnego» («Ogród, popiół», 1965 i «Klepsydra», 1972) oraz «cyklu antytotalitarnego» («Grobowiec dla Borysa Dawidowicza», 1976 i «Encyklopedia umarłych», 1983). Postmodernistyczna twórczość Kiša wpisuje się w tradycyjny spór pomiędzy «kulturą gęśli» i modelem proeuropejskim, będąc na gruncie południowosłowiańskim awangardą nowoczesnych nurtów kulturowych, rewidującą kanon literacki. Vujinović jest bezsprzecznie kontynuatorem językowej tradycji Vukowskiej, lecz jego orężem jest nowoczesna poetyka powieści, która odwołuje do tradycji serbskiego nadrealizmu. Z serbską awangardą wiąże Vujinovicia próba zbliżenia Wschodu z Zachodem, dążenie odnowy pogańskiej mitologii i paradygmat podróży. Bohater prozy Vujinovicia wyrusza w podróż, niczym uczeń Dositeja, realizując «model importu» kultury, a jego marszrutę określa – podobnie jak w «Burlesce gospodina Peruna groma boga» Rastka Petrovicia - mapa akwatyczna (11) .

					3

Powieść Vujinovicia składa się z trzech cykli, „Legend z dolnego biegu Ister, czwartej rzeki Raju”, „Powieści o cudach w dolnym biegu Renu” i „Notatek o błękitnych iluzjach/pozór/ opowieści znad brzegów Dunaju i Renu”. Legendy rozpoczyna motto ze znanego wiersza Jovana Steriji Popovicia pt. „Spomen putovanja po doljnim predelima Dunava“, a kończy poematem Miloša Crnjanskiego „Lament nad Belgradem“. Podmiot literacki prozy Vujinovicia to bałkański, sentymentalny «homo viator», przemierzający odrębne, lecz powiązane ze sobą przestrzenie nad dolnym biegiem Dunaju i dolnym biegiem Renu. W wierszu Steriji-Popovicia ogląd sławnej przeszłości wywołuje myśl o przemijaniu i niszczycielskiej sile czasu. Prowadzi to do refleksji pesymistycznej, beznadziejności i myśli, że człowiek jest w swej ziemskiej wędrówce opuszczony. Klimat emocjonalny poematu romantycznego Steriji-Popovicia koresponduje z naturą efemerycznego, wyalienowanego bałkańskiego intelektualisty z prozy Vujinovicia, który usiłuje ustanowić relacje z odrębnym, lecz powiązanym z Bałkanami światem Europy Zachodniej. Melancholiczne nawiązania do „Dziennika o Czarnojeviciu” Milosa Crnjanskiego, chociaż wiąże oba utwory paralela z mitem serbskich wędrówek (exodusu), ale różni odmienność wojennych (Crnjanski) i emigracyjnych (Vujinović) losów, stwarzają wspólny obu utworom klimat. 
Jednak serbski «homo viator» nie tylko kontynuuje wątki romantyczne, lecz przede wszystkim rewiduje romantyczne kontynuacje, które podjęli nadrealistyczni pisarze Rastko Petrović (1898 – 1949) i Ljubomir Micić (1895-1971), znany jako twórca zenityzmu. Vujinović nawiązuje do wątków, definiujących relacje pomiędzy Bałkanami i Europą, które podjął w «Otkrovenju» Rastko Petrović. Wszelako trzeba się zastrzec, że Vujinović nie stawia tez tak radykalnych, jak czynili to zenityści.
Micić budował ostrą opozycję pomiędzy Wschodem i Zachodem. W obliczu zagłady człowieka, jaką niesie Zachód, perwersyjna zachodnia kultura i zniewający system polityczny, Micić proponuje stworzyć «nowego człowieka», barbarogeniusza zrodzonego z bałkańskiej krwi. Micić nadawał swej koncepcji wydźwięk ideologiczny, wiążąc z barbarogeniuszem i Bałkanami awangardową koncepcję neoslawizmu, którego przeznaczeniem jest połączenie racjonalistycznego Zachodu z mistycznym Wschodem. Apologia Bałkańskiej Cywilizacji (12)  oznaczała dla Micicia nie tylko krytykę laickiej i technicystycznej Europy Zachodniej, ale również wyrazem wiary w nieuchronne odrodzenie Zachodu, którego dokona człowiek z Półwyspu Bałkańskiego, gdyż Bałkany są mostem między Wschodem i Zachodem. 
W prozie Vujinovicia ulegają zanegowaniu typowe dla dyskursu potocznego systemy opozycji, definiujące Europę i Bałkany, jak np.: cywilizacja – barbarzyństwo, racjonalizm – irracjonalizm, centrum – peryferie. Przede wszystkim pisarz ostro rozdziela sferę cywilizacyjną i kulturową. Europa jawi się jako kontynent, który charakteryzuje wielkie i podwójne «pęknięcie», gdyż sfery cywilizacji i kultury – poza wielkimi osiągnięciami i zdobyczami – stanowią źródło zagrożeń dla samej Europy i jej zewnętrznego otoczenia. Podmiot prozy Vujinovicia żywi szczery podziw dla wielkiego dorobku cywilizacyjnego kraju nad Renem, ale jest też świadomy, że Europa wielokrotnie – tylko w XX wieku – bombardowała serbską stolicę nad Dunajem i Sawą. Podobnie ambiwalentny stosunek zajmuje podmiot tej prozy wobec kultury niemieckiej, która przestaje być wierna swej wielkiej humanistycznej misji. Barbarogeniusz Micicia głosił kult siły, pogardę dla sentymentalizmu, a neoslawistyczny program zenityzmu był w istocie dyktatem. Bohater prozy Vujinovicia jest sentymentalnym, efemerycznym, nieco hipochondrycznym zrzędą, ale pełen pokory staje przed wielkim dziedzictwem i dorobkiem kultury europejskiej, świadom jest jednak jej słabości, ograniczeń i paradoksalnych pułapek. 
Kluczowe znaczenie posiada w powieści opowiadanie pt. «Panika w pociągu InterCity», w którym siłą wyobraźni pisarza wilk stepowy pojawia się wewnątrz pędzącego pociągu, powodując łańcuch wypadków, zdarzeń i nieporozumień. Maksymalistyczny program Micicia, dotyczący zbałkanizowania Europy, oznaczającego odrodzenie i przekazanie pierwiastka duchowego, w prozie Vujinovicia ulega radykalnemu orgraniczeniu. Program neoslawizmu zenitystów weryfikuje epoka ponowoczesna. Ofensywną postawę zenitystów, usiłujących odrodzić, uratować i zbawić Europę, zamienia bohater prozy Vujinovicia, który ogranicza się do obrony Bałkanów przed ekspansywnym Zachodem. Jest on przy tym świadom, że pary opozycji, które odzwierciedlają relacje Europy Zachodniej i Półwyspu Bałkańskiego nacechowane są podwójnym znaczeniem. Wyrażają one bowiem wartość, która oznacza aprobatę Bałkanów i sferę praktyczną, będącą domeną sukcesu trzeźwego Zachodu. Te opozycję są następujące: europejski racjonalizm vs. bałkański mistycyzm, bałkańska estetyzacja dynamizmu vs. europejska apologia stateczności, modernistyczna wiara w sztukę vs. zawierzenie technologi, bałkańska «religia uczuć» vs. europejski «fałszywy humanizm». (Problematyka ciała, cielesności człowieka również wiąże Vujinovicia z tradycją nadrealizmu. Cielesność człowieka stanowi pewną pierwotną formę religijności, przynależy do sfery misterium i jako element przyrody jest religią ciała ciesząc się naturalną czystością i spontanicznością. Bardziej radykalny był w tym względzie Rastko Petrović, jako pisarz dionizyjskiej ekspresji i apologeta słowiańskiej rozwiązłości, piewca zmysłowości). 
Podróżnik pociągu InterEuropa to bałkański inteligent, zsekularyzowany pątnik, uosabiający paradoksy niezadowolenia z własnego kraju i krytycyzm wobec obcych,  nostalgiczny człowiek skrzyżowania dróg, kultur i tradycji. Bohater prozy Vujinovicia, opisujący własną chorobę i fizyczną niemoc, jest jednocześnie rzecznikiem bałkańskiego ducha heroicznego, któremu przeciwstawia zachodnioeuropejski spleen, marazm, apatię. Pasażer serbskiego pociągu pędzącego po Europie jest świadom tego, że łączność z kulturą europejską nie można budować na fundamencie kultury ludowej, rozumianej jako wartość autochtoniczna, autentyczna, źródłowa i czysta, zakorzeniona w rodzimej ziemi i wierna swemu pochodzeniu z pradawnych czasów. Tak rozumiany folklor mógłby służyć uwiarygadnianiu projektów ideologicznych, politycznych i legitymizacji władzy. Nie jest też możliwy wariant «europeizacji Bałkanów», będący skrajnym przykładem «importu kulturowego».
«Trzecia droga» to afirmacja sztuki, kultury i literatury, będącej owocem ludzkiego ducha  wyobraźni i wiedzy. Sztuka, które przelamuje stereotypy Wschodu i Zachodu, przezwycięża nacechowaną aksjologicznie semantykę Wschodu i Zachodu, peryferii i centrum. Powieść Vujinovicia ucieleśnia dialog międzykulturowy, będący tożsamy z ludzkim egzystencjalnym doświadczeniem, którego podmiotem jest evryman. Dialogu który meandruje pomiędzy Wschodem i Zachodem, szuka balansu i kompromisu pomiędzy «europeizacją Bałkanów» i «bałkanizacją Europy», jest otwarty na dialog, czyli porozumienie, zapożyczenia i wzajemne inspiracje. 
---------------------------------------------------------------
 (1) Janko Vujinović (ur. 7 IV 1945 w Bradiciu nieopodal Loznicy). Studia filologii serbsko-chorwackiej w Sarajewie (1965-1968) i w mieście Šabac oraz studia podyplomowe w Belgradzie (1971- 1975). Autor tekstów publikowanych w czasopismach studenckich Sarajewa, Belgradu (Znak, Student, Književna reč), audycji radiowych. Od 1971 roku jest uczestnikiem życia literackiego Serbii i ówczesnej Jugosławii, będąc formalnie  (od 1976 roku) redaktorem, a od 1982 roku zastępcą redaktora naczelnego prestiżowego i opiniotwórczego pisma literackiego Književne novine. Redaktor literacki I programu Radia Belgrad, autor wielu audycji radiowych, w tym nagrodzonych słuchowisk: I ništa se, osim života, nije čulo (1980), Vuk ili povest o narodnom življenju (1981). W latach 1995 – 1999) przebywa w Niemczech. Tłumaczony na kilka języków: niemiecki, węgierski, rumuński, turecki, macedoński, polski i in. Visiting-proffessor Uniwersytetu w Segedin (Węgry), lektor języka serbskiego na Uniwersytecie Łódzkim (2000 -). 
Pierwszy tom poezji Mukla raspuklina (1973), tom opowiadań Knjiga o radovanju (1979)
Proza dokumentalna Kosovo kao grdno sudilište (1989, 1991, 1998), powieści: Vučji nakot (1986, 1996), Panika u intersitiju (2000), opowiadania Peške po Srbiji (1993, 1996). Redaktor antologii serbskich pisarzy emigracyjnych Ideš li, rode (1998) i in. 
	Od 1973 roku członek Stowarzyszenia Pisarzy Serbii (УKC), od 1984 do 1986 członek Prezydium tego Stowarzyszenia, członek Niezależnego Stowarzyszenia Dziennikarzy Serbii (HУNC), członek Neue Gesellschaft fur Literatur, Berlin. Na stronie internetowej: http://www.jankovujinovic.com szeroka biografia, bibliografia, wybór tekstów krytycznych i in. 
 (2) S. Ignjatović, Ilustrovana politika, Beograd, 22. 1. 2000.
 (3) Ibid.
 (4) http://www.jankovujinovic.com/kritike/mihajlo.htm
 (5) http://www.jankovujinovic.com/kritike/mihajlo.htm
 (6) Lj. Šop, Srpska reč, Beograd, broj 246, 26. 1. 2000., s. 43
 (7) Z. Darasz, Janko Vujinović. „Panika u intersitiju». Tekst wygłoszony 30 V 2001 na promocji powieści w Łodzi, udostępniony przez autora. 
 (8) Ibid. 
 (9) Lj. Šop, Srpska reč, op. cit. 
 (10) Szerzej o tym pisze J. Rapacka w książce „Godzina Herdera. O Serbach, Chorwatach i idei jugosłowiańskiej”. Warszawa 1995 (szczególnie rozdział pt. Uwagi o antyokcydentalizmie serbskim). 

 (11) Por. Pesnik Rastko Petrović. Zbornik radova. Red. N. Petković. Belgrad 1999, passim. 
 (12) Balkanizam znači: čistoća primitivnosti, neposredna čovečnost, heroizam duha i srca, nepatvorenost duše, svečovečje bratstvo, pravda, etika. Balkanizam je garancija naše budućnosti. Bezuvetno novi tip nesentimentalne rusko-balkanske rase tvorac je naše budućnosti i novog čovečanstva. Cyt. za A. Naumow, Zenityzm. Historia i program ideowo-artystyczny ruchu (1920-1927) [w:] «Literatury słowiańskie w okresie awangardowego przełomu. Pod. Red. M. Bobrownickiej. Kraków 1979, s. 44



Ljiljana Šop
„Panika w Intercity” Janko Vujinović

Gdzieś w samym środku swoich opowiadań, a dla tych, którzy wolą formalną równowagę – w samym środku książki „Panika w Intercity”, Janko Vujinović postawił lustro, przez które można przejść do przyszłości i wrócić do przeszłości, a w którym przeglądają się wody dolnego biegu Dunaju (Ister, czwarta rajska rzeka) i takie same lub podobne wody Renu. W pierwszych trzech opowiadaniach główny bohater jest chłopcem i młodzieńcem, który szuka swojego miejsca w rodzinie, w rodzinnej wsi i mieście, gdzie uczy się i dojrzewa, w codzienności i śnie, w próbach literackich i między współmieszkańcami, w narodowej historii i geografii, w egzystencjalnej i metafizycznej przestrzeni. W innych trzech opowiadaniach ten sam bohater literacki jest dojrzałym człowiekiem, który obserwuje siebie lub jest obserwowany przez innych na obczyźnie, apatrydą nęconym czarem, który tworzy inna geografia i inna historia, inny język i inna kultura, inne nawyki i obyczaje, inne legendy i mity.
   Każde opowiadanie Vujinovića jest zamkniętą całością, ale wszystkie razem tworzą pewien rodzaj powieści, dokładniej fabularyzowaną biografię głównego bohatera ( którą można, ale jest to zbyteczne i niepotrzebne identyfikować z biografią autora). Ta biografia koncentruje się wokół dwóch kręgów, które wzajemnie się przenikają i splatają, wokół dwóch rzek, tworząc dwa geopoetyckie cykle. Te dwa światy, na przekór często traumatycznym historycznym doświadczeniom, spotykają się i krzyżują na jakiś innych pozahistorycznych płaszczyznach. W tej sferze zwykłych lub, kto wie jakich podobieństw, zgodności, duchowych i naturalnych paraleli można domyślać się istnienia jakiegoś lepszego, piękniejszego świata, niekiedy jako możliwości, niekiedy jako faktu, jako niewykorzystanej okazji, nadziei na przyszłość. Podobieństwo pomiędzy niektórymi legendami, pejzażami, między biegiem rzek i drzewami, ludźmi i ich losem czasami pokazuje, że człowieczeństwo byłoby szczęśliwsze bez polityki i dążeń do  podporządkowania sobie otoczenia, bez wojen w imię prawdziwych i wymyślonych interesów narodowych, bez megalomańskich projektów chorych i ambitnych jednostek. Pokazuje również, że idea szczęśliwego człowieczeństwa jest utopią i iluzją.
   Narracja Vujinovića jest rozpostarta pomiędzy snem o wolności jednostki a świadomością historycznych i państwowych ruchów, które najczęściej likwidują nawet przesłanki takiej wolności. Z punktu widzenia przynależności jednemu gruntowi, krwi, zbiorowości, językowi, kulturze, historii nie jest ona wcale mniej realna od współczesności i można ją powtórzyć właśnie dlatego, że nie znika i nie zapomina się jej ani w czasie, ani w przestrzeni napiętnowanej jej, często tragicznym, ciężarem.
   Jeśli cokolwiek może pojednać i przezwyciężyć duchy przeszłości, jeśli może na odwieczne pytania jednostki o sens życia, dostarczyć jakąś, chociaż kruchą odpowiedź, wtedy są to „ błękitnawe iluzje narracji”, które łączą rozbitą rzeczywistość i tworzą nowe formy prawdy, piękna i sensu. Tak, jak życie jednostki, tak życie pokolenia i narodu może wyglądać jak zbiór detali, przypadków; poruszanie się po omacku, lub w niezrozumiałych dla jednostki czasach i przestrzeni. Człowiekowi nie jest dane widzieć całość i rozumieć, dlatego traci nić wiążącą, która jest równocześnie drogą do poszukiwania sensu. Opowiadanie jest dla Janka Vujinovića drogocenną nicią, którą mnóstwo szczegółów można łączyć na niezliczoną ilość sposobów, aby otrzymać bezlik relatywnych odpowiedzi. W nich nic nie jest pewne, obiektywne, absolutne, ale jest możliwe i realne jako artystyczna prawda, iluzja, błękitnawy drogowskaz przez zakamarki duszy, której z pewnością jest dane poznać, zapamiętać i przekazać potomnym więcej niż może wątłe i przemijające ciało.
   Wiele sprzecznego i na pozór trudnego do połączenia wprowadził Vujinović do swojej narracji. Świadomie zdecydował się na różnych narratorów, różne punkty widzenia, zmienne tempo akcji, różne motywacje i zabiegi, tak jak świadomie subiektywizm sześciu opowiadań porzucił na rzecz obiektywizmu, dokumentalizmu, spójności siódmego, ostatniego opowiadania ( „Siódma historia czyli, dodatek na niedzielę”). Pobudka dla takiej formy prób literackich, żeby życie i świat widzieć obiektywnie, wynika z praktycznej potrzeby, aby swoje życie poprzez realistyczny sposób narracji dostosować do nowych zabiegów narracyjnych, których atrakcyjności i witalności Vujinović jest w pełni świadomy.
   „Panika w Intercity” jest w każdym razie książką starannie skomponowaną, przemyślanie skonstruowaną z części napisanych w różnym czasie i z różnym doświadczeniem życiowym i literackim. Dlatego zawiera ona w sobie pewną dychotomię i świadomy ciężar, żeby zrównoważyć choćby dwie płaszczyzny i dwie możliwości spojrzenia na świat, pisanie i tłumaczenie tego, co zostało już napisane. Opowiadanie jest oczywiście dla Janka Vujinovića bardzo ważną przestrzenią między koniecznością a wolnością, przymusem i zabawą, przestrzenią, którą usiłuje zdobyć dobieranym językiem, troskliwie wypielęgnowanymi zdaniami, stylem, w którym przeplata się dokumentalna obiektywizacja i liryczny subiektywizm.
   Ci, którzy śledzą i tłumaczą współczesną literaturę serbską muszą zauważyć, że „Panika w Intercity” jest w pewien sposób powrotem Janka Vujinovića po dłuższej przerwie. Ja do tego okresu nie tylko zaliczam czteroletnią nieobecność autora w kraju, ale również książki: „Kosovo je grdno sudilište” i „Peške po Srbiji”, którymi Vujinović spłacił dług pewnym czasom i inaczej, powiedzmy dziennikarskiej przynależności do rzeczywistości, w której żyliśmy. „Panika...” w tym sensie jest kontynuacją wyłącznie literackiego sposobu patrzenia pisarza, zapoczątkowanego tomem wierszy „Mukla raspuklina”, opowiadaniami, pod tytułem „Knjiga o radovanju” i powieścią „Vučji nakot”.

„Srpska reč”, Beograd, nr 246, 20. I 2000. 
Przekład: Karolina Jachniewicz i Katarzyna Szot



Mihajlo Pantić
Szacunek dla samotności

          Tak jak i moja koleżanka Liliana Szop, nie jestem zadowolony z fragmentu, który przeczytał Janko Vujinović. Nie z tematycznych powodów, czy sposobu w jaki pisarz czytał ten fragment, ale dlatego, że według mnie nie jest on reprezentatywny dla całej książki. Mianowicie, w przeczytanym fragmencie nie widać dominującego tematu, o którym się w książce pisze. Dlatego z tego miejsca postaram się odpowiedzieć na pytanie, które postawiła Liliana Szop: co by więc było reprezentatywne dla tej książki, który fragment? I oto, odkryłem jeden krótki urywek, który państwu przeczytam. Jest melancholijny.
          Intonacja, która okrywa narrację w „Panice w intercity” jest różnorodna. Jednym razem jest to narracja epicko obiektywna, innym razem jest lirycznie miękka. Ale jednak zasadniczym nastrojem, którym jest nasycony tekst Janka Vujinovicia jest smutek i melancholia. Jak państwo wiedzą, literatura serbska XX wieku posiada swojego największego i najbardziej wybitnego melancholika w osobie Milosza Crnjańskiego. To oczywiście nie jest zwykłe profesorskie porównanie. W tej analogii są głębsze i bardziej przemyślane związki. Te związki pokazują, że nasz język literacki przechowuje coś, co nazwałbym literacką pamięcią lub literacką podświadomością. Językowy wymiar narracji Vujinovicia wykazuje wysoko rozwiniętą zdolność pamiętania, w tym wymiarze istnieje bezwiedna pamięć o tym, co poprzez opowiadanie wypływa z tradycji literackiej. W tę książkę jest wpleciona  pewna mityczno-poetycka warstwa. Słowem, kiedy mówię o mitycznym i poetyckim wymiarze „Paniki w intercity”, każdy kto myśli kategoriami serbskiej literatury musi sobie przypomnieć dzieła Milosza Crnjańskiego.
To, oczywiście nie jest koniec.
W warstwie mityczno-poetyckiej w książce Vujinovicia układa się warstwa cytatów, co minie prowadzi do konkluzji, że Vujinović swoją książkę zrobił jak dobrą starodawną skrzynię z panieńskim wianem. To znaczy jego tekst powstał poprzez nawarstwienie różnorodnych i składnie wkomponowanych warstw. Pisarz narracyjną warstwę, czy też narracyjne przeguby, dzieła przedzielił pewnymi znanymi wierszami. Książka zaczyna się cytatem, stosunkowo dużym fragmentem ze słynnego wiersza Jovana Sterii Popovicia „Wspomnienie z podróży po dolnym Dunaju” a kończy się, nie przypadkowo, wierszem „Lament nad Belgradem” Milosza Crnjanskiego. W ten sposób akcentuje pewną literacką ciągłość. 
(Uwaga. Pierwszy, dunajski krąg powieści posiada jako motto wspomniany wiersz J.S.Popovicia. Jako wstęp do drugiego kręgu powieści, znad Renu, posłużył wiersz „Gdzie” Heine’go. A siódmy, komentujący przegub, czy pierścień, zaczynają fragmenty wiersza „Lament nad Belgradem” Milosza Crnjanskiego).
Idziemy dalej.
Liliana Szop niedawno wspomniała poetycką zasadę wiązaną z wczesną poezją Janka Vujinovicia. Mowa tu o znanej zasadzie uniwersalnej analogii lub wszechzwiązku zjawisk świata. Jak Państwo wiedzą, na zasadzie uniwersalnej analogii opiera się i literacka filozofia lub poetycka koncepcja Milosza Crnjanskiego, która otrzymała pełen wyraz w jego słynnym wierszu „Sumatra”.
          U Janka Vujinovicia zasadę svepovezanosti činjenica sveta w książce „Panika w intercity” podniesiono na wyższy poziom, więc jest jeszcze bardziej wyrazista niż w poprzednich dziełach tego pisarza. To znaczy, że reguła uniwersalnej analogii otrzymała formę całościowego systemu twórczego.
Po pierwsze, w znaczeniowych współrzędnych książki jest mowa o dwóch wielkich rzekach, które są w sposób mityczny zakodowane, które są w istocie dwiema rzekami granicznymi. Za tymi rzekami, poza Dunajem i poza Renem w historii okresu przedchrześcijańskiego kończył się świat. To znaczy, że tutaj sytuuje się granica miedzy dwoma różnymi typami cywilizacji. Graniczność napędza narrację. Ale, jednocześnie, te dwie rzeki posiadają niewidzialną klamrę. Narrator w jednym opowiadaniu tłumaczy w jaki sposób Dunaj i Ren są powiązane podziemnymi wodami. W ściśle określonym miejscu nurty tych rzek przybliżają się na około 20 kilometrów, chociaż należą one do dwóch różnych zlewisk. I tutaj ponownie otwiera się rozpoznawalny geopoetycki model pisania który był – co nie jest przypadkiem – tak bliski Miłoszowi Crnjańskiemu.
          Oczywiście, nie należy z dyskusji o tych analogiach robić naukowego sympozjum, analogie mogą tylko pogłębić wgląd w książkę Vujinovicia, mogą dodatkowo oświetlić jej specyfikę. Przyjrzyjmy się następującemu związkowi: Janko Vujinović opowiedział historię ludzkiego życia, z części
 „serbskiej” i „niemieckiej”, warunkowa powieść jest rozproszona na sześć różnorodnych i różnie opowiedzianych rozdziałów. Warunkową i rozproszoną powieścią jest też książka„Zapiski o Czarnojewiciu”, również melancholijna książka. Tak jak i „Zapiski” Crnjanskiego, książka Vujinovicia posiada tego samego bohatera i dlatego „Panika w intercity” jest powieścią o bohaterze, który porusza się w czasie i przestrzeni. Rozdziały, to znaczy, opowiadania przedstawianej powieści w istocie traktują o poszczególnych fragmentach biografii bohatera. Opierając się na czymś co jest chrześcijańską symboliką, nie tylko literacką ale i biblijną, Vujinović dodał też siódmą warstwę. Ta warstwa to pewien rodzaj komentatorskiego sklepienia opowieści, ta jej górna warstwa, którą tłumaczy się samą narrację. 
Posługując się chrześcijańskim rozumowaniem świata, moglibyśmy powiedzieć, że książka Vujinovicia ponawia niedzielny interwał, jej kompozycja pokrywa się z tygodniową rachubą czasu. Jeżeli sześć warstw książki to siedem dni  tygodnia, fragmenty, w których opowiada się o jakiejś akcji i tworzy się pewien świat przedstawiony, w siódmej warstwie, w niedzielę przeznaczonej na odpoczynek, ten świat jest komentowany.
Pamiętacie Państwo książkę „Itaka i komentari” Milosza Crnjańskiego. Czyż Vujinović nie przypomina nam w specyficzny autorski sposób, że narracyjny komentarz, to jest narracyjna racjonalizacja kreatywnego czynu jest to ważna właściwość i wielkie osiągnięcie literatury modernistycznej, którą w pełnym tego słowa znaczeniu i w pełnym zakresie, wniósł do literatury serbskiej Milosz Crnjański.
          W ten sposób można by było stworzyć  jeden rodzaj historyczno-literackiej lub poetyckiej ramy z pomocą której moglibyśmy lepiej zrozumieć jak naprawdę powstaje ta książka, jak ją pisarz układa. A treść, która wypływa z kształtu opowieści, ze sposobu jaki pisarz wybrał do obwieszczenia nam swojego kształtu świata, decyduje o formowaniu sądu czy jakieś dzieło powiodło się czy nie. Janko Vujinović wybrał dla formowania swojego kształtu narracji ten rodzaj narracyjnej tradycji, który ustanowił Crnjański. Uczynił to z umiarem, akceptując i po autorsku przedłużając tę dziedzinę współczesnej serbskiej narracji, o której, nie bez racji, moglibyśmy powiedzieć ,że jest reprezentatywna dla naszej artystycznej i kulturowej tradycji.
          Ale na tym się ta książka nie kończy. 
          Wszystko to, co do tego momentu powiedziałem jest tylko pewnego rodzaju wstępem do zrozumienia sposobu w jakim Janko Vujinović pisze swoje teksty literackie. Chociaż nie znam twórczego dzieła Janka Vujinovicia tak dobrze jak moja koleżanka Liliana Szop, wydaje mi się, że ta książka jest szczytowym osiągnięciem pisarstwa Janka Vujinovicia. Liliana Szop czytała całe to dzieło i mój sąd może potwierdzić albo mu zaprzeczyć. Przy tym ona dzieła Vujinovicia czytała sukcesywnie tak, jak powstawały i posiada coś co można nazwać „wglądem w genezę”, jest więc w  relacji pisarz –
krytyk. Jedyna książka Vujinovicia, którą przeczytałem przed tą, o której dziś mówimy, była powieść „Wilczy miot”. Ale i tej powieści nie przeczytałem wtedy kiedy była wydana tylko później, teraz przypomnę pani Szop i państwu, ponieważ widzieliście to w telewizji, czytałem  tę powieść wtedy, gdy krytycy w telewizji wybierali dziesięć powieści dekady.
	I wtedy zapamiętałem tą książkę jako coś, co mi umknęło, a co jest interesujące i nie bez znaczenia dla pewnego aspektu serbskiego pisarstwa ostatnich dwudziestu pięciu lat XX wieku.
          Moje wrażenia o książce „Panika w intercity” są jeszcze nieuporządkowane, ponieważ książkę dopiero co przeczytałem. Dlatego dziś przed państwem próbuję jakoś te wrażenia zebrać i zwerbalizować. Pierwsze pytanie na które trzeba odpowiedzieć to - o czym mówi książka Vujinovicia ? Jeżeli to pytanie zadamy pisarzowi, on – jak podejrzewam – usiądzie i napisze jeszcze jeden komentarz. Dlatego pytam, gdzie jest tematyczny punkt, ten punkt, na którym jest oparta „Panika w intercity”. Do tego pytaniu należy dodać drugie: gdzie jest motywacja do jej napisania, z jakiego powodu i „z czego” ta książka powstała.
Ponieważ jeżeli nie ma dobrej motywacji do pisania, i odpowiedniej artykulacji tego pisania, wtedy nie ma też odzewu wśród czytelników. 
Książka Vujinovicia nie bez powodu czeka na odzew, ponieważ spełnia dwa poprzednie warunki, motywacji i realizacji. Na wszystkie te postawione pytania możemy dać pewną, starą, ale wciąż bezbłędną odpowiedź : w „Panice w intercity” opowiada się o jednostkowym ludzkim życiu, o ludzkim losie, o tym, czym, prawdę mówiąc, w ten czy inny sposób, zajmuje się każda autentyczna literatura.
          Oczywiście w książce Vujinovicia opowiada się z wyjątkowo właściwej perspektywy. Książka „Panika w intercity” wykłada pewne przestawione ludzkie (biograficzne) doświadczenie, pewien – używając terminologii Kiša – rzeczywisty i możliwy „gorzki osad doświadczenia”.
		Pisarz sam sobie zadał zadanie znalezienia literackiego, językowego, fikcjonalizowanego ekwiwalentu, własnego biograficznego doświadczenia i to mu się w dużej mierze udało. W książce „Panika w intercity” rozwiązał to słynne, prastare literackie równanie, które istnieje od początków literatury.
W każdej dobrej książce zawsze od nowa opowiada się o ludzkim życiu, ale robi się to tak jakby robiło się to pierwszy raz, tak jakby świat powstał przedwczoraj. A dzieje się tak, ponieważ indywidualne doświadczenie jest niepowtarzalne i opowiada się o nim, bo opowiadanie weryfikuje doświadczenie jako takie, kompletnie nie do opowiedzenia i nieponawialne. 
          W „Panice w intercity” możemy znaleźć coś z pierwotności, źródłowości, coś z przekonania naturalnego opowiadania bez względu na to, że mowa jest o, jak to już podkreśliła Liliana Szop, o bardzo złożonej kompozycyjnie, długo i starannie pisanej książce i przy tym przemyślanej, co można potwierdzić faktem, że przypadkowość jest w niej sprowadzona do minimum. Prawie każda dygresja, każdy ekskurs, każdy przypis, ma swój głębszy powód, z którego znajduje się w tekście i w specjalnie dla siebie przeznaczonym miejscu.
          Za książką Vujinovicia, jak powiedziałem, kryje się pewne autentyczne życiowe doświadczenie. Aby nam przekazać to doświadczenie pisarz w „Panice w intercity” wykorzystuje pewien prastary trik literacki, który się zaczyna – spotkaliście to, czytaliście dziesiątki takich książek – uwagą: podobieństwo do osób i wydarzeń występujących w tej książce jest całkowicie przypadkowe. W literaturze to zdanie jest odmieniane na sto różnych sposobów. Raz mówi ono: 
w tej książce wszystko jest prawdziwe, ale nie ma to żadnego związku z rzeczywistością. Z taką twórczą perspektywą odsuwając od siebie zdobyte doświadczenie, pisarz w gruncie rzeczy chce się trochę zdystansować od tego o czym w swojej książce opowiedział i chce wyrównać swoją prawdę o świecie na pewnym wyższym, uniwersalnym poziomie.
Tak, tak, znowu mi się przypomina Crnjański.
          Ta książka, jak i wszystkie jej podobne, jest uwarunkowana tylko niepowtarzalnym życiowym doświadczeniem. Gdyby Janko Vujinović urodził się jako inny człowiek, to nigdy by nie napisał tej książki. Ale skoro urodził się jako Janko Vujinović to pisze książkę, która jest fikcyjną rekapitulacją jego dotychczasowego życia. Oczywiście nie należy tego rozumieć dosłownie. Nie jest to żadna pamiętnikarska proza, która chce faktograficznie, precyzyjnie zrekonstruować opisaną drogę życiową. W „Panice w intercity” Vujinović posługuje się mikroskopijnym opisem najróżniejszych detali ale nie w celu osiągnięcia efektu prawdziwości, ale żeby osiągnąć literackie prawdopodobieństwo. Jego książka to fikcjonalizowana biografia z akcentem na „fikcjonalizowana”, biografia postrzegana z różnych perspektyw i różnych czasów. Głównym jej bohaterem jest właściwie pisarz, jakiś rodzaj alter-ego samego Janka Vujinovicia. 
          Kiedy już jesteśmy przy opisie postaci literackiej, trzeba powiedzieć, że ta książka powstaje przez rozmyślną redukcję do jednej postaci. W „Panice w intercity” jest bardzo mało rozwiniętych bohaterów drugorzędnych.
To postacie, które przebiegają, które, mówiąc językiem dramatu, wniosą tacę na scenę, wypowiedzą dwie, trzy kwestie i znikną. Cały czas w centrum świata narracji i narracyjnego tekstu pozostaje sam bohater, jeden jedyny bohater, jedno jedyne „ja”. Albo jedno jedyne „ty”, zależy jak go autor lub narrator widzi i opisuje. Ten bohater jest mocno zdystansowany do świata i opowiadanego tekstu, to jest człowiek, który niewiarygodnie ceni i szanuje własną samotność. Co więcej, on tę swoją samotność kultywuje, daje jej znaczenie podstawowego życiowego położenia i treść życiowej filozofii. Życiowy dynamizm głównej postaci jest w rzeczywistości wywrócony z „zewnątrz” do „wewnątrz”, to znaczy przeniesiona w bogactwo myśli, w wymiar psychologiczny.   
Społeczny dynamizm postaci sprowadzony jest do rozmyślnej izolacji, do czegoś, co jest bardziej złem koniecznym, zmorą i cierpieniem, zamiast oczekiwaną skłonnością nowoczesnego człowieka do afirmacji i społecznego poparcia.
Główny bohater jest w rzeczywistości zsekularyzowanym męczennikiem, który jest sobą dopiero kiedy jest sam ze sobą. Ten dystans bohatera od świata, to izolacja od tłumu, ta pochwała samotności i próba zneutralizowania poprzez opisanie niegościnności świata charakteryzują podstawowy, znaczeniowy wymiar książki Vujinovicia. Osamotnienie, melancholia i rezygnacja dają głębię
opowiadaniom „Paniki w intercity” i te nastroje, jak powiedziałem na początku, są dla ogólnego wrażenia ważniejsze od fragmentów, które nam pisarz przeczytał. Od historii i współczesności i od traumatyzmu, który wypływa z historii i współczesności, istotniejszy jest ontologiczny smutek ludzkiego istnienia.
          Ta książka zresztą posiada stosownie szorstki tytuł. Tę szorstkość widać tym bardziej, że Janko Vujinović to pisarz kładący nacisk na kontynuację językowej tradycji narracyjnej Vuka i ten nacisk daje mu oczywiste miejsce między współczesnymi serbskimi prozaikami. Literacki język według prawideł Vuka z zasady odrzuca wszelkie zapożyczenia i nie jest to jakiś purystyczny imperatyw, ale chęć uwydatnienia swego naturalnego bogactwa. I łatwo jest wytłumaczyć, że ta szukana i znaleziona szorstkość jest pewnym semantycznym nośnikiem stylu, pewną antytezą, którą pisarz chce nam przed czymś ostrzec. Tak jak rozżarzone żelazo przyłożyć do chorego miejsca, tak ja rozumiem tytuł „Panika w intercity” w stosunku do językowo czystego i przejrzystego sposobu opowiadania Vujinovicia. Nie od rzeczy będzie podać trochę etymologii. „Panika” jest w rzeczywistości starogreckim gatunkiem, częścią pewnego starogreckiego rytuału. To jest rodzaj tanecznej wesołej pieśni, którą śpiewa leśny satyr – Pan. Grający na fujarce i śpiewający satyr nie tylko zapraszał do tańca ale i do miłosnego łączenia się w pary. Pan, jak mówi starogrecka mitologia, ma kozie nogi. To kozie kopyto później zostanie częścią chrześcijańskiego obrazu diabła. Nieokiełznana, lubieżna, erotyczna pieśń  jaką była panika w wykonaniu pana, w chrześcijańskiej mitologii, kiedy miejsce pana zajął eufemizm, otrzyma wymiar piekielny. Radość istnienia i życiowa energia przekształci się  w swoje przeciwieństwo, w negatywną krańcowość, w kolektywną nerwicę i ogólnoludzki strach będące zasadniczym stanem dzisiejszej cywilizacji. Panika, w znaczeniu, które Vujinović akcentuje w swojej książce, zostanie oznaką destruktywnego i ciemnego nastroju dzisiejszego świata, zostanie diagnozą obecnego stanu ludzkiego plemienia. 
A drugie słowo tytułu, „intercity”, wskazuje na pochodzenie tego stanu. Technologiczny świat wywołał dalszą regresję ludzkiej moralności. W głębszym symbolicznym znaczeniu ten technologiczny cud, „intercity” może być metaforyczną namiastką współczesnego świata. reinkarnowanej wizji mitu o Babilonie, w  którym świat jest chaotycznym, odczłowieczonym rojem, atawistycznym kołysaniem się. W tym kołysaniu nie ma już żadnych praw moralnych i etycznych zasad. Tak nam „Panika w intercity” na symbolicznym poziomie swoich znaczeń wskazuje na gorączkowe, głupkowate i całkiem niezrozumiałe poruszanie się dzisiejszego świata w stronę przepaści. W takim, katastroficznie oznaczonym świecie każda czująca  i myśląca jednostka może się czuć samotnie tylko tak i dokładnie tak, jak się czuje bohater książki Vujinovicia w tym fragmencie, który przeczytałem. A jest on smutny i szerzy defetyzm. Znowu Crnjański...
Z powodu tego wszystkiego co powiedziałem, a po części i z powodu tego czego nie powiedziałem, a co, jak wierzę, sami państwo zauważycie, polecam państwu przeczytać tę książkę. Jestem pewien, że będzie to dla państwa interesująca lektura. 

przekładał z  języka serbskiego Filip Stawiński i Monika Nowak
Autoryzowany tekst Mihaila Panticia na promocji „Paniki w intercity”, w Loznici, 30 marca 2000 roku.)



                                                  		
Zdzisław Darasz
	Nawiązując kontakt z powieścią Janka Vujinovicia podejmuje się – w moim wypadku – grę bliskości i oddalenia, przyciągania i odpychania. Kto bowiem należy do kategorii czytelników, dla których ideałem prozy fabularnej pozostaje narrator noszący czapkę-niewidkę, czyli starający się nie zdradzać swojej obecności w tekście, stwarzający iluzję, że jego opowieść toczy się »sama«, napotka w powieści z bardzo mocno wyeksponowanym, egotycznym narratorem, a taką powieścią jest właśnie Panika w intercity, barierę konwencji rozstrzygającą o decyzji przerwania albo kontynuowania lektury. Kontynuować lekturę to znaczy zgodzić się na cenę wysiłku pokonania tej bariery (przy założeniu, że będzie on opłacalny), okazać dobrą wolę wsłuchania się w mowę tekstu i uszanowania jego tożsamości, otworzyć się na dialog, na spotkanie. Jeżeli wypowiadam tu parę uwag o książce Janka Vujinovicia, to znaczy, że wybrałem drogę drugą, u której celu dopiero może czytelnik dokonać bilansu tego, co zyskał (albo nie), i tego, co byłby stracił (albo zyskał), gdyby możliwość spotkania z dziełem odrzucił. 
	Rezygnacja z czytania Paniki w intercity przyniosłaby straty, których rozmiar musi (jugo)slawista oszacować jako niemały. Znalazłem w niej treści stymulujące aparat skojarzeniowy do intensywnej pracy, aktywizujące pamięć, poszerzające skalę doświadczeń estetyczno-poznawczych o pierwiastki rodem ze świata innego typu wyobraźni, innej kultury intelektualnej. Aby jednak te treści odnaleźć, należało wybrać klucz otwierający dostęp do tekstowego świata Vujinovicia. Sięgnąłem po klucz generacyjny – jesteśmy, Autor i ja, dokładnie rówieśnikami – gdyż jego użyteczność zasugerował już pierwszy fragment książki: rozdział, jeśli całość tekstu (trudnego do opisu w kategoriach genologicznych) potraktować jako powieść, opowiadanie, jeśli tę całość uznać za cykl małych form prozatorskich. Rozpoznałem w tym fragmencie dobrze zapamiętany klimat Jugosławii lat sześćdziesiątych – naszych studenckich czasów, przede wszystkim klimat miejsc wyznaczających przestrzeń studenckiego »ekosystemu«. Wstąpiwszy w tekst z zamiarem pozostania w nim przez czas dłuższy, można było już tylko zawierzyć narratorowi i dać mu się poprowadzić tropem jego wędrówki przez nowe obszary życiowych iluminacji, przez świat niezwykły, bo zarazem zmysłowo konkretny i metafizycznie tajemniczy, zbudowany z treści mitów i tradycji kultury – zarówno rodzimej, jak i uniwersalnej.           
	Podstawowym budulcem tego świata jest żywioł akwatyczny, organizujący przestrzeń bardzo konkretnie usytuowaną na mapie globu, a jednocześnie mityczną, co zauważyli już pierwsi komentatorzy najnowszej książki Vujinovicia w jego ojczyźnie: Mihajlo Pantić, Ljiljana Šop. Tę przestrzeń, zawartą między średnim biegiem Dunaju a dolnym biegiem Renu, przecinają toki wodne, których imiona stanowią istotną część powieściowej leksyki. Trudno o artystyczną prozę, która byłaby w tak wysokim stopniu nasycona onomastyką. Poza hydronimami, i to określającymi nie tylko rzeki wielkie, jak Dunaj, Ren, Sawa, Morawa, Drina, ale też ich małe dopływy, jak Dussel – rzeka, której trzeba by szukać chyba tylko na bardzo dokładnej mapie Niemiec, występują w słownictwie powieści nie mniej liczne toponimy, nazwy miast usytuowanych nad tymi wodami, które może łączą się ze sobą gdzieś w podziemiach, w resztkach wielkiego Morza Panońskiego, dla geologii będącego faktem, dla kultury – mitem. Symbolika wodnego żywiołu odsyła do kosmogonii, na co również zwróciła uwagę serbska krytyka (Mihajlo Pantić, Savo Vučić), interpretując powieść jako replikę dzieła stwarzania świata. Sześć kolejnych opowiadań-rozdziałów obrazuje sześć dni trudu tego dzieła, które w wypadku literatury jest kreacją świata z materii języka. Siódmy dzień odpoczynku jest tu dniem scalającej refleksji nad tym, o czym się pisało, dlatego tekst siódmy, niezwykły w książce literackiej, wypełniają przypisy i komentarze do tekstów wcześniejszych, a te przypisy mają charakter erudycyjny, encyklopedyczny. Poza licznymi nazwami własnymi pojawiają się w nich również dane statystyczne, obrazujące skalę obiektów wymiernych w standardowych jednostkach wielkości i przez to porównywalnych z innymi. Granica między fiction i faction ulega zatarciu.          
	Tworzenie świata z językowej substancji – zadanie i cel pisarza, artysty słowa – polega przede wszystkim na nazywaniu jego obiektów, na oswajaniu ich słowem. To, co nie nazwane, w ludzkim świecie nie istnieje, dlatego tak wielką wagę przywiązuje Vujinović do słowa-imienia, do jego fonicznej urody i kreacyjnej siły. Czytelnik napotyka w powieści na całe sekwencje rzeczowników – nazw przedmiotów, zjawisk, osób, obiektów przyrodniczych  – tworzących »środowisko naturalne« narratora w czasie jego dzieciństwa, rzeczywistość, którą opanował słowem. W świecie obcym narrator (snujący refleksje o kraju swoich lat najwcześniejszych z dala od ojczyzny, nad Renem) jest tej możliwości stwarzania sobie świata środkami języka pozbawiony z powodu ograniczonej kompetencji językowej. Dlatego w pełnym wymiarze swojej osobowości człowiek, a zwłaszcza artysta może zaistnieć tylko w materii języka. Kryterium, które w prozie Vujinovicia pozwala odróżnić przestrzeń domu – swojską i bezpieczną – od przestrzeni świata – obcej, tajemniczej, trudnej do zrozumienia – jest zatem właśnie słowo języka ojczystego, dla pisarza domena wolności absolutnej.
	Proza Janka Vujinovicia ukazuje drogę człowieka przez różne kręgi doświadczenia kultury i doświadczenia bytu, także przez sytuacje, w których, mówiąc językiem Andricia, »između života i smrti nije bilo razmaka ni koliko je oštrica noža«. Czytelnikom o najwyższych kompetencjach literackich język opowieści o stacjach tej drogi przywodzi na myśl finezyjną, stylistycznie i kompozycyjnie wyrafinowaną prozę Miloša Crnjanskiego (takie asocjacje i nawiązania znajdziemy w krytycznych tekstach Radivoja Mikicia, Mihajla Panticia, Stevana Tonticia). Przywoływanie w kontekście rozważań o pisarstwie Janka Vujinovicia niezrównanych mistrzów serbskiej prozy to niewątpliwie największy komplement, z jakim się ono może spotkać. 
	W latach siedemdziesiątych wybitny polski jugoslawista Jan Wierzbicki pisał o zjawisku w dzisiejszym świecie niezwykłym: o żywej wierze w literaturę właśnie w Jugosławii, o nadzwyczaj dobrej kondycji powieściowej prozy jugosłowiańskiej, a szczególnie serbskiej. W zakończeniu krótkiej refleksji o książce Vujinovicia Panika w intercity chciałbym tę opinię mojego znakomitego poprzednika na Uniwersytecie Warszawskim powtórzyć: w dalszym ciągu ma się bardzo dobrze serbska proza narracyjno-fabularna, czego dowodzi m.in. pisarstwo Janka Vujinovicia, zasługujące na upowszechnienie także poza środowiskiem rodzimym. Zwiastunem jego obecności w polskim obiegu czytelniczym jest publikacja fragmentu Paniki w pociągu intercity w łódzkim »Tyglu Kultury« (nr 10–12/2001, s. 125–132) w tłumaczeniu Teresy Sikorskiej. Dla dobra związków literackich serbsko-polskich, mających długą i bogatą tradycję, byłoby bardzo pożądane, aby w ślad za tekstem sygnalnym pojawił się u nas pełny przekład omówionej tutaj, a może też innych książek Janka Vujinovicia.
Na promocji książki w Łodzi, 30 V 2001




Sava Vučić
Powieść o dynamicznej strukturze

	Książka Janka Vujinovicia „Panika w intercity” to utwór otwarty w sensie znaczeniowym i gatunkowym. Gatunkowym, ponieważ nie jest łatwo określić ją rodzajowo i przydzielić do jednego standartowego gatunku literackiego: przekracza ona jasno określone granice gatunkowe. „Panika w intercity” to zbiór opowiadań czy „legend, opowieści i zapisów”, jak głosi spis treści lub, jak gdzieś w tekście mówi narracyjne JA, czyli niezdefiniowany imieniem opowiadacz snujący wątki. Jest ona również pewną postmodernistyczną powieścią o otwartej i dynamicznej strukturze, ponieważ wiele jej segmentów jest zespolonych nie tylko wyjątkowym narracyjnym podmiotem całego tekstu, ale i innymi, na pierwszy rzut oka mniej widocznymi nitami: atmosferą, wspólnym intelektualnym promieniowaniem dzieła, znaczeniem, symboliką itd. Postrzegana jako jednolita powieść, książka ta otwiera przed czytelnikiem swoje złożone i bogate znaczeniowo wnętrze. 
W pierwszych sześciu opowiadaniach główna postać, przez której życiowy, myślowy i marzeniowy pryzmat przechodzi cała akcja książki, opowiada, analizuje, śni o świecie wokół siebie i wewnątrz siebie, o ludziach i wydarzeniach, o przeszłości i teraźniejszości, o historii, tradycji i kulturze, o roślinach i zwierzętach, o niebie i ziemi, o przestrzeni i życiu w dolnym biegu Dunaju, Istrii – czwartej rajskiej rzeki (pierwsze trzy opowieści) i w dolinie Renu (trzy kolejne opowieści). Chociaż, patrząc głębiej w labirynt narracji i zawirowań akcji, nie można dokonać tak dosłownego podziału. Sieć skojarzeń spętała w jednolitą całość wszystkie opowiadania. 
	Oto jak opowiadania te nazwał autor – trzy pierwsze: „O błękitnych cząstkach”, „Powolny wieczorny spacer”, „Jagnię, gołąb, przodkowie i potomkowie”, zgromadził pod wspólnym tytułem „Legenda znad dolnego Dunaju- czwartej rajskiej rzeki”. Trzy kolejne: „Panika w intercity”, „Ich weiss nichtwas soll es bedeuten”, „Życie z maszyną, albo co to, siostro, za drzewo” umieścił pod jednym tytułem „Opowieści o cudach znad dolnego Renu”. Natomiast siódme opowiadanie, lub jak woli autor – nota, jest zupełnie inne od pierwszych sześciu. W nim, w fachowy i erudycyjny sposób, zostały skomentowane wcześniejsze legendy i opowieści. Więcej jest w nim faktografii, podanej w formie eseju, zmieszanej z delikatną astralną liryką, której nie brakuje też i w poprzednich opowiadaniach. W tej siódmej części książki (albo w trzeciej – zależy od spojrzenia) pod tytułem „Zapiski o błękitnawym pozorze opowiadania”, zebrano czternaście przypisów odnoszących się do wypowiedzi w sześciu pierwszych opowiadaniach. Trzy plus trzy plus jeden zawsze daje siedem, a siedem plus siedem to czternaście. Być może ta gra liczb nie jest przypadkowa, o czym jeszcze powiem pod koniec tego tekstu.
	Artysta, twórca jest najbliższy Bogu spośród grzesznych ludzi, jeśli można tak powiedzieć. To wyjątkowy demiurg, który tworzy swoją artystyczną formę z chaosu życia: stwarza swego rodzaju porządek, w tym przypadku pewne literackie uniwersum, rządzące się swoimi prawami. Tego literackiego, artystycznego uniwersum nigdy nie możemy do końca poznać i odkryć, jako czytelnicy, a i bardziej jest ono ukryte i zagadkowe to, w zasadzie, jego estetyczne trwanie przeciąga się w czasie, o którym mówi. Oczywiście jeżeli inne kryteria estetyczno-literackie są spełnione.
	I ten artysta literat, który jest dziś pośród nas, oraz jego przeobrażone w powieści „Panika w intercity” JA, którego nie wolno nam, jak nas przy każdej okazji pisarz ostrzega w tekście, utożsamiać z autorem, buduje niby stworzyciel świata w sześć dni, w sześciu przypowieściach swój literacki świat, swoje literackie uniwersum. A potem siódmego dnia, w siódmym końcowym opowiadaniu, czyli zapisie, odpoczywa, ale nie biernie lecz w sposób aktywny artystycznie, rozmyślając o tym, co do tej pory stworzył. Można było by to ująć w kluczu biblijnym i rzec, że definitywnie wytłacza siódmą pieczęć swemu stworzeniu swemu literacko ukształtowanemu kosmosowi. Daje faktyczny, autorski imprimatur dziełu, zasklepia je jasnym stropem swoich myśli i lirycznej atmosfery, aby tak dopracowane mogło potem się tajemniczo otworzyć przed spragnionymi oczami czytelników. I tu zaczyna się nasza czytelnicza, czasem nie mniejsza od autorskiej, twórcza przygoda. Odkrywanie ukrytego sensu dzieła. Tak naprawdę od naszego czytelniczego daru i doświadczenia zależy jak daleko uchyli się rąbek tajemnicy tego dzieła – uniwersum
	A utwór ten ma co odkrywać i o naszej teraźniejszości, o naszej niedawnej przeszłości, o naszej historii i tradycji i o ludziach innych od nas. Na europejskiej przekątnej prowadzącej od dolnego Dunaju do dolnego Renu i z powrotem, po której porusza się jasna myśl autora, jego narracyjne umiejętności, nałożone jest ogromne historyczne i ludzkie doświadczenie, które Janko Vujinović umiał w prawdziwie artystyczny sposób dostrzec i ukształtować. Interesujące jest jego spojrzenie i prezentacje np. naszych wojennych i powojennych czasów, podziałów i losów czetniczko – komunistycznych, szczególnie tych pierwszych, potem z 68 roku i trochę późniejszych lat studenckich rozruchów w naszej narodowej przestrzeni i narodowej wieży Babel w dolnym biegu Renu i jego okolicach, w naszej współczesności. My, mieszkańcy tego wielkiego, babilońskiego miasta w centrum Europy, wspomnianą mieszankę narodów i ich języków jak i wszystkiego, co za tym idzie, odczuwamy bezpośrednio na naszej skórze, w całym swoim życiu. Dlatego jestem pewien, że dla was, jak i dla mnie, ten utwór będzie interesujący, bliski i odkrywczy. 
	A teraz, jak wcześniej obiecałem, coś o liczbie siedem. Siedem to liczba mistyczna o bogatej symbolice. Symbolizuje związek czasu i przestrzeni, jak dobre i wielkie dzieła literackie, dąży do połączenia czasu i przestrzeni. Siedem jest dni w tygodniu, sześć roboczych i siodma niedziela. Znanym faktem jest, że Bóg stworzył świat w sześć dni a siódmego odpoczywał, uczyniwszy go świętym a tym samym wyjątkowym. Żydowski i biblijny Szabas, siódmy dzień stworzenia to nie odpoczynek, ale korona stworzenia, jego udoskonalenie. Koniec wieńczy dzieło – mówi nasz naród, tak jak w powieści Vujinovicia jej siódmy ostatni rozdział wierzono kiedyś, że istnieje siedem planet a właściwie sześć ze Słońcem w środku. Jest siedem grzechów głównych, mówi się też o siódmym niebie. Liczba siedem jest prawie we wszystkich mitologiach i religiach świata symbolem całości, dopełnienia, ale i pewnego rodzaju dynamizmu. Użyłem tu słowa dynamizm, bo wyjątkowo go dużo w utworze Vujinovicia. Jako taka, liczba ta jest kluczem do Apokalipsy, ostatniej księgi Pisma Świętego. Tam właśnie mówi się o siedmiu kościołach, siedmiu gwiazdach, siedmiu pieczęciach, siedmiu trąbach anielskich, siedmiu salach itd. 
	Utwór Janka Vujinovicia wydany był w 2000 roku w mieście i kraju wyklętym z nowego porządku świata, w ojczyźnie Serbów – Nowych Żydów, rozsianych po szerokim świecie pod koniec drugiego tysiąclecia od narodzin Zbawcy, naszego Pana – Jezusa Chrystusa, i to bezpośrednio po zabójczej zapowiedzi ewentualnej światowej apokalipsy. Tajemnica zaczyna się już od tytułu, zagadka naszego Babilonu – europejskiego, a tym samym i światowego, który autor ogląda w lustrze długoletnich doświadczeń swej ojczyzny. Ale i świat ojczyzny ogląda na nowy sposób – w lustrze nowego Babilonu. Prawdziwe literackie dzieło jest lustrzanym odbiciem i taki właśnie jest utwór Vujonovicia, tak przynajmniej mi się wydaje. Poruszajcie się swobodnie i uważnie po jego narracyjnych i znaczeniowych przekątnych, zaglądajcie w wielokrotnie pomnożone obrazy. 
30. 1. 2001. na promocji książki w Berlinie, Dnevnik, Novi Sad, 3. maj 2000.
Przekład – Monika Nowak





Zoran Djeric
ETNOS, ETYKA I ESTETYKA

POMIĘDZY MITEM A RZECZYWISTOŚCIĄ, CZYLI
JĘZYKOWO – POETYCKIE ŚWIADECTWO JANKA VUJINOVICIA

		Naszym zadaniem jest przedstawienie pokrótce poetyckiej i prozatorskiej działalności Janka Vujinovicia. Jeżeli mówi się o większości jego książek, które są przy tym gatunkowo heterogeniczne, nasze zadanie nie jest zbyt  łatwe. Każda z książek zasługuje na to, by mówić o niej pojedynczo, jako o samodzielnej całości – tak poetyckiej, jak i estetycznej. Należy jeszcze mówić o nich w takiej kolejności, w jakiej powstawały i były publikowane, ponieważ odzwierciedla to naturalny proces rozwoju i poetyki Vujinovicia, i jego poglądów krytycznych. Jednak przy tej okazji, mając na uwadze pewne ograniczenia natury czasowo – przestrzennej i językowej, postanowiliśmy, że z dzisiejszej perspektywy zbierzemy niektóre kwestie, przedstawimy je i podsumujemy... 
Z tych rozważań wykluczona została twórczość dramatyczna Vujinovicia oraz ostatnia jego powieść Panika u Intersitiju (Panika w pociągu Inter City), ponieważ będzie o nich mowa osobno.
		Niczym wielcy poprzednicy, najwybitniejsi serbscy pisarze XX wieku – Andrić i Crnjanski, a potem Kiš i Pavić (wymieńmy tylko najbardziej znane nazwiska) – również i Vujinović wszedł do literatury dzięki poezji. Jego pierwsza książka, jak do tej pory jedyna poetycka, pod wymownym tytułem Mukla raspuklina (Głęboka rozpadlina) mogłaby dzisiaj być odbierana jako krzyk, huk językowo-symbolicznego naboju. W tej głębi tłumiona jest moc, ale jednocześnie i Początek, a więc to odwieczne serbskie istnienie, względnie – praistnienie; rozpadlina zaś świadczy o sile rozdarcia, o potencjale erotycznym. Ta książka faktycznie otworzyła i zainicjowała wszystkie późniejsze tematyczne i poetyckie zainteresowania – językiem, jego semantyką, a także macierzystą melodią; mitem, legendą – tym, co leży u podstaw każdego opowiadania i narracji; i wreszcie – narodem, losem własnego etnosu, jego cierpieniem, ale też jego nadziejami...
		Taka jest Knjiga o radovanju (Książka o radości) – prozatorski zbiór, który na chwilę wprowadził pogodniejsze tony w ranę prozy Vujinovicia. Już następna książka, Vučji nakot (Wilczy pomiot), powraca do mitycznej, serbskiej tradycji o wilczym plemieniu, o świętym Sawie jako o jego (naszym) przewodniku, lecz jest też świadectwem o serbskiej wsi i chłopie  z pierwszych lat po II wojnie światowej. Powieść ta, zupełnie zasłużenie, umieszczana jest wśród najwybitniejszych książek, opublikowanych w 1986 roku. Została ona zauważona przez krytykę (wymieńmy tylko nazwiska Svetlany Velmar-Jaković, Branislava Petrovicia, Milovana Vitezovicia i Liliany Šop), doczekała się kilku wydań, ponieważ śmiało i krytycznie mówiła między innymi o bolesnym problemie wsi w powojennych, socjalistycznych realiach, wznosząc się ponad tradycyjną, realistyczną opowieść poprzez swą liryczność, względnie autopoetyckie komentarze, którymi są codzienne sytuacje życiowe, podniesione do rangi mitycznej przestrzeni, wywyższone do metafory.
		Dziesięć lat później ukazała się książka z opowiadaniami – Peške po Srbiji (Pieszo po Serbii). Jest ona być może najlepszym dowodem na przeplatanie się poezji z prozą; na oddanie tematowi, temu mityczno-metaforycznemu światu, ale również i pewnym realnym, wstrząsającym wydarzeniom w Serbii. W czterech cyklach, które poprzedzają krótkie, niemal poetyckie zapiski, zawarte są przekonywające, bardzo trudne do przełożenia na inne języki i realia, obrazy z dzieciństwa, autentyczne opowiadania z Belgradu i innych miast, gdzie mieszkali realni bohaterowie opowiadań Vujinovicia (i nie tylko). Opowiadania te są czasami idylliczne, lecz o wiele częściej – tragiczne. Początkowo widmo ideologii, a potem wszelkiego rodzaju nacjonalizmu, obłok strachu, ale również i strzelniczego prochu, unosił się nad serbskimi głowami.
		Na końcu, nieprzypadkowo, ponieważ i to powinno było zostać udokumentowane, znajduje się książka Kosovo je grdno sudilište (Kosowo jest ogromną salą sądową). Mowa jest tutaj o prozie dokumentalnej lub o powieści będącej opisem podróży, lecz nie chcemy mówić teraz o gatunku, który jako nowość do literatury naszego wieku wprowadzili  Rastko Petrović  książką Ljudi govore (Ludzie mówią), a następnie Stanislav Vinaver swoimi zapiskami z podróży i sprawozdaniami z Niemiec czy Rosji. Jest to książka, za pomocą której nasz pisarz, jako jeden z pierwszych naocznych świadków – z Kosowia „dzisiejszego i wiecznego” (jak zauważył Milutin Srećković) – mówi o ludziach i wydarzeniach, wstrząsająco i autentycznie, lecz nie powierzchownie, dziennikarsko, ani patetycznie, chociaż bolą go te same rany, co i wszystkich Serbów; mówi przekonywująco literacko, przez co nie mniej etycznie, a poprzez tłumienie krzyku i bólu, szlochu i łez ani nie zasklepiają się rany, ani nie znika ból i przestroga.

30 V 2001 na promocji książki w Łodzi
Przekład: Agata Kawecka 



Malgorzata Krupa
Powieść Panika w intercity porusza zagadnienie zagubienijednostki w chaosie cywilizacyjnym.

Człowiek choruje, jeśli zamknie się jego duszę, niczym kanarka, w ciasnej acz pozłoconej klatce. Zamknięta przestrzeń czterech ścian nie służy papudze przywykłej do swobody amazońskiej dżungli. Podobnie przedstawia się życie człowieka wychowanego na gruncie narodowej tradycji, a uwikłanego w zdobycze cywilizacji. Nowy świat wymaga podporządkowania się określonemu modelowi życia i systemowi wartości. Powieść Panika w intercity Janka Vujinovicia porusza zagadnienie zagubienia jednostki w chaosie cywilizacyjnym, w świecie, w którym dominuje duch ponowoczesności. 
Niekiedy tęsknota za dawnym światem stanowi impuls do ucieczki w marzenia i pozostaje jedynym sposobem na sensowną egzystencję. Cierpienie, osamotnienie, rezygnacja i melancholia dają głębię opowiadaniom Paniki. Kryzys tożsamości bohatera przyjmuje różne formy: brutalności codziennej walki o byt, odmienności poglądów na życie w absurdalnym świecie, poczucia alienacji emigranta oraz rozdźwięku miedzy tym, czego człowiek oczekuje i do czego dąży a tym, co przynosi rzeczywistość. Powieść dowodzi również, że idea szczęśliwej jednostki jest utopią i iluzją. Cała rzeczywistość fabularna bohatera Paniki to wieczne poszukiwanie siebie i zmierzanie ku odzyskaniu integracji wewnętrznej. 
Moją szczególną uwagę zwrócił autobiograficzny aspekt powieści. Dostrzegamy, bowiem powinowactwa między losem kreowanego tam głównego bohatera a życiową drogą pisarza. Starając się zrozumieć tajemnicę kwestii autobiografizmu w Panice, odbiorca tekstu dociera do punktu, w którym czuje się bezradny. To bezradność szczególnego rodzaju. Wynika ona ze stosowania charakterystycznej dla pisarzy strategii, polegającej na prowadzeniu z czytelnikiem zamierzonej gry. Chociaż autor Paniki nie posługuje się pseudonimem artystycznym, a do kręgów czytelniczych dociera jego prawdziwe nazwisko, to jednak tożsamość bohatera nie zostaje dokładnie określona. Jego wizerunek pozostaje nadal pod kontrolą samego twórcy, jest w znacznym stopniu współtworzony i kontrolowany przez samego pisarza. Zadaniem wnikliwego czytelnika jest odgadnąć, czy w przeczytanej powieści chodzi o osobiste przeżycia autora. A podobieństwo sugerują zarówno cechy w wyglądzie, jak i fakty z życiorysu twórcy. Pomijając oczywiste odniesienie, czyli identyczną narodowość autora i bohatera, nie sztuką jest dostrzec także zbliżony, jeśli nie ten sam, wiek. Ostatni przypis w powieści mówi: ten, którego imię znajduje się na okładce książki, przyszedł na świat 7 kwietnia 1945 roku. Dodatkowo, w opowieści – jakby w lustrze odbija się charakterystyczny atrybut Vujinovicia – broda. Sięgając zatem do biografii autora znajdujemy elementy, na których odzwierciedlenie natrafimy podczas lektury Paniki.
A wspomniana wcześniej gra toczy się dalej. Natrafiamy na przypadek ujawnienia inicjałów dotychczas anonimowej acz głównej postaci. Ale ponieważ to użycie liter JBV prawdopodobnie wydało się autorowi zbyt oczywiste do rozszyfrowania, to już dalej zmienia on kolejność na JVB. Początkowo może wydać się to błędem drukarskim, ale w rzeczywistości oto autor rozpoczął proces dystansowania się do tworzonego tekstu. 
Szereg ukrytych, nieuświadomionych wcześniej znaczeń, przeniknął do tekstu jakby podskórnie, bez wiedzy pisarza. A Vujinović nie chce wnikać całym sobą w tekst. Przewidział, że podanie jednoznacznych inicjałów oznacza późniejsze przyjęcie utworu przez czytelników jako czegoś w rodzaju dziennika, podczas gdy jego zamiarem było skomponowanie powieści. Czytając utwór przenosimy się w wymiar psychologiczny, 
w bogactwo myśli. Uwaga pisarza skupiła się na duchowości, działaniu emocji i woli. Czerpiąc z biografii autora Paniki, bohater Vujinovicia stanowi pewne odniesienie do tego, kim jest autor, co przeżył i co myślał o świecie. Może się także okazać, że Vujinović dokonał rozrachunku z samym sobą lub swoim światem i rozrachunek ten ukrył pod maską powieści.
Poprzez prezentację przeżyć osobistych, autor przeniósł opowieść w pewien wymiar autobiograficzny, nadając jej uniwersalny charakter. To powieść o Tym, którego imię mimowolnie kryje się w tym opowiadaniu, chociaż mogło to być i imię kogokolwiek z tych, którzy je czytają.  Może właśnie twoje. 
Powieść uznana została przez krytykę za najbardziej osobiste, oryginalne 
i eksperymentalne dzieło na tle całego dotychczasowego literackiego dorobku Vujinovicia. 
Vujinović tworząc Panikę w intercity wszedł głęboko w mityczną przestrzeń serbskiego folkloru i tradycji, a także w świat kultury współczesnej Europy. Pisarz, twórca słowa, to wyjątkowy demiurg, który tworzy artystyczną formę z chaosu życia: stwarza swego rodzaju porządek świata powieściowego, pewne literackie uniwersum rządzące się swoimi prawami. Tego literackiego, artystycznego uniwersum nigdy nie możemy do końca poznać i odkryć. Im bardziej jest ono ukryte i zagadkowe, tym bardziej jego estetyczne trwanie rozciąga się w czasie i przestrzeni, o których mówi. 
Z pewnością moje zainteresowanie niektórymi aspektami powieści, między innymi kwestiami autobiografizmu, bohatera w postaci wilka stepowego czy bogatej symboliki zostało zainspirowane nie tylko wcześniejszymi recenzjami, ale i podparte dokładną analizą dzieła i rozmowami z twórcą. Wszystko to złożyło się na niniejszą pracę, sądzę bowiem, że warto przybliżyć czytelnikom w naszym kraju tematykę tej nowoczesnej serbskiej powieści, która doczekała się swojego pierwszego polskiego wydania.
Promocja, Lodz, 16. 11. 2006




Hanna Makurat
Uniwersytet Gdański

Czasoprzestrzeń recentywistyczna 
w opowiadaniu Ulatnianie się życia Janka Vujinovicia

Czasoprzestrzeń w opowiadaniu Ulatnianie się życia Janka Vujinovicia ma charakter struktur chwilowych. Świat przedstawiony jest wizją rzeczywistości momentalnej, która polega na zjawiskowym istnieniu wyłącznie aktualnej chwili. Teraźniejszość jest jedynym możliwym bytem temporalnym, przeszłość i przyszłość nie istnieją. 
Pojawiająca się w opowiadaniu J. Vujinovicia koncepcja rzeczywistości opartej na kategorii bytu chwilowego jest również konstytutywnym założeniem filozofii recentywizmu. Myśl recentywistyczną wykłada twórca tego systemu filozoficznego, Józef Bańka, w traktacie Metafizyka wirtualna. Traktat o strukturach chwilowych:

Żyjemy w epoce recentywizmu, w której głównym bohaterem jest rzeczywistość wirtualna. Obiektywnie istnieję ja sam, a wszystko inne jest moją chwilową, wirtualną teraźniejszością. To, o czym nie mogę tak powiedzieć, jest bytem wiecznym – ale o nim nie wiem nic. Istota wirtualnej rzeczywistości polega na tym, że nie ma w niej ani przeszłości, ani przyszłości, jest tylko recens – drżące istnienie aktualnej chwili, przebiegające od nicości do bytu, od bytu do nicości. Byt wirtualny, choć bliski jest aktualizacji, pozostaje niezaktualizowany w postaci zjawisk, którym przysługiwałoby trwanie; zdarza się, lecz nie wytwarza zjawiska (1) .

	Pierwsze słowa opowiadania Ulatnianie się życia: „Wszystko i nic” (2)  (s.147) zamykają w sobie zarazem nihilizm jak i poczucie sensu istnienia. Niebyt i byt w utworze Vujinovicia istnieją na równych prawach. Od nicości podąża się do bytu, od bytu do nicości. Rzeczywistość realna i wirtualna przenikają się. Na tym samym planie znajduje się realna i konkretna czasoprzestrzeń: klinika, korytarz C: szeroki na ponad 10 metrów i wysoki na prawie 2 metry, oszklona ściana: ściana-okno, kamienny parapet, dachy, oraz czasoprzestrzeń irrealna, istniejąca poza granicami ludzkiego poznania.
Zasadniczą cechą czasoprzestrzeni w utworze Vujinovicia są wzajemne interferencje struktur świata przedstawionego i psychicznej konstrukcji chronotopu. Myślowa konstrukcja mózgu bohatera utworu odgrywa kluczową rolę dla projekcji konfiguracji czasu i przestrzeni przedstawionej (3) . Wzajemne relacje przestrzeni (4) rzeczywistej i myślowego konstruktu wszechświata wykładał już w XVII w. w swojej filozofii Blaise Pascal:

Nie w przestrzeni powinienem szukać swej godności, ale w porządku własnej myśli. Nie będę miał więcej posiadając ziemię; przestrzenią wszechświat ogarnia mnie i pochłania jak punkt; myślą ja go ogarniam (5).

	W opowiadaniu Vujinovicia stałym punktem-momentem chronotopu, w którym dochodzi do zderzenia a zarazem do harmonijności mikrokosmosu i makrokosmosu, jest ciągła teraźniejszość zachodzącego słońca:

I dopiero wtedy słońce zaczyna tańczyć. Rozbłyskujące promienie wdzierają się przez powieki i łączą się z tym małym słońcem w bezkresnym wnętrzu, w kosmosie kory mózgowej (s. 147).

	Momentalność chronotopu wyraża się w nieuchwytności obrazu słońca oraz w dynamice ruchu światła słonecznego. Wariacje czasoprzestrzenne określone są przez rozszerzające się na przestrzeni nieba migoczące okręgi światła. Gra kręgów słonecznych, ruch kolorów i migotanie słońca określają teraźniejszość i chwilowość rzeczywistości. Czasoprzestrzeń światła i obrazu jest w nieodwracalnym stawaniu się i jednocześnie dezintegracji. Kontury i barwy zachodzącego słońca ulegają zatarciu, a kreowana przestrzeń stanowi przestrzeń nieznaną immanentną, której nie da się ogarnąć i określić. Powiększające się kręgi komponują przestrzeń otwartą na nieskończoność i nieokreśloność. Czasoprzestrzeń absolutyzuje się.
Słońce zachodzi, znika i gaśnie. Bohater zamyka oczy i zasypia. Motyw widzianego przez szpitalne okno zachodzącego słońca harmonizuje z przestrzenią imaginacji. Rzeczywistość naturalna wyraźnie odsyła do rzeczywistości wizyjnej i śnionej. Świat przedstawiony jest światem wirtualnym, usytuowanym „gdzieś za oczami” (s. 147). Stanowi wirtualną metafizykę, która zgodnie z założeniami ontologii recentywistycznej, jest rzeczywistością ulokowaną w absolutnej teraźniejszości, której cechą jest to, że nie może trwać w czasie. 
Tytułowe „ulatnianie się życia” odpowiada „dramatycznemu zachodowi”. Zachód słońca stanowi tu przestrzenną metaforę egzystencji skierowanej ku wiecznemu „teraz”. Zanikające migotanie słońca i tak samo ustające migotanie w oczach bohatera to wyobrażenia przestrzenne odpowiadające projekcji życia skierowanego ku nieskończoności.
Przemijania czasu nie ma. Symbolem wieczności jest „krzyż dźwigu” (s. 148), którego ramiona, dłuższe i krótsze, skierowane na południe i północ, ogarniają horyzont. Przestrzeń krzyża nakłada się na rzeczywistość skierowanego ku ziemi dźwigu. Cechą chronotopu stają się wzajemne interferencje sacrum i profanum:

(…) obserwując dźwig, widzisz krzyż! I na przekór wszystkiemu, to rzeczywiście jest krzyż (s. 148).

Przestrzeń sacrum zdaje się jednak dominować, ogarniając drugi koniec horyzontu, w którego centrum znajduje się kościół Mariahimmelfahrt. Świat przedstawiony budowany jest przez ruch atomów w makrokosmosie – kreacja chronotopu następuje przez migotanie, rozmazywanie się, roztapianie się wszystkiego. Ciała ludzkie i niebieskie wzajemnie się przenikają, co pozwala definiować czasoprzestrzeń imaginatywną jako bardziej realną niż czasoprzestrzeń empiryczna (6). Zatopienie rzeczywistości profanum w sacrum stanowi inscenizację tego, co niedookreślone. Jest twórczym wysiłkiem umysłu, myślowym dopełnieniem rzeczywistości, będącej nieskończoną sumą bytów teraźniejszych, inscenizacją epistemologiczną (7).
Zdawać by się mogło, że koncepcja ciągłej „teraźniejszości” została zaburzona w opowiadaniu Vujinovicia w momencie, gdy bohater retrospektywnie przywołuje czasoprzestrzeń dzieciństwa i rodzinnego domu: obfitość owoców, blask słońca, szum morza, płynąca rzeka, pola i sad wykreowany na kształt ogrodu Eden – tworzą scenerię przestrzeni arkadyjskiej. Jednak, zgodnie z myślą recentywizmu, nanokategoria przeszłości nie dotyczy istoty, ale zjawiskowego trwania świata w pamięci (8). Opis w czasie przeszłym jest fikcyjny; wspomnienie stanowi jedynie punkt odniesienia dla rzeczywistego teraz. Wyobrażenie dzieciństwa jako rajskiego ogrodu wywołuje w bohaterze uczucie tęsknoty za minionym locus amenus, które zderzone jest z teraźniejszością, zdefiniowaną jako locus horridus:
 
To wszystko już przeminęło. [...] Ale siedząc na progu domu ty, prawie pięciolatek, wszystko to bardziej przeczuwasz, niż wiesz, prawie czujesz: dzieje się coś przerażającego (s. 149).
	
	Zachód słońca jest punktem kulminacyjnym opowiadania. Moment ten stanowi transgresję, która przełamuje granicę horyzontu ludzkiego poznaniu i pozwala bohaterowi otrzeć się o sferę transcendencji.

Bo stąd/stamtąd nie widać.
Nie widać z progu domu/okna kliniki. (s. 149)

	Przekroczenie granicy przez słońce staje się impulsem do wyobrażeń bohatera na temat przestrzeni znajdującej się poza jego percepcją. Projektowana przez bohatera czasoprzestrzeń transcendentna jest jednak również nanokategorialnym fikcyjnym opisem – powstałą na mocy wyobraźni nanokategorią przyszłości, odwołującą się do zjawiskowego trwania świata w późniejszym czasie. Bohater wciąż jednak znajduje się w istniejącej teraźniejszości, oderwanej od wszelkiej temporalizacji. Próba określenia przestrzeni zlokalizowanej na zewnątrz rzeczywistego „teraz” sprowadza się natomiast wyłącznie do wariacji na temat struktur chwilowych rzeczywistości momentalnej. To, co znajduje się za ostatnim kręgiem horyzontu, poznawalne jest jedynie w kategoriach tajemnicy i niedookreślenia:

[…] podczas zachodu słońca, ty mały odczuwasz straszny niepokój ruchów kosmicznych. Właśnie w tej chwili uświadamiasz sobie ostateczność zjawisk. Bez względu na nabytą później wiedzę o porządku kosmicznym, zmianach dnia i nocy, pór roku, ruchu ciał niebieskich po dziś dzień w takich momentach jesteś ciągle taki sam. Odczuwasz to samo. Identyczną tajemnicę. Mistycyzm. […] jesteś po prostu zaskoczony. Stoisz i patrzysz. Po ciele i duszy rozlewa się kosmogoniczny niepokój. (s. 149)

Zamknięcie utworu to powrót na długi szpitalny korytarz. Pierścieniowa kompozycja opowiadania akcentuje istnienie wiecznie aktualnego „teraz”. Zarazem „teraz” staje się początkiem nieskończoności. Rozkołysane niebo i rozhuśtana Ziemia kreują czasoprzestrzeń gry, w której „oddech (…) jest w harmonii z rytmem kosmosu” (s. 150). Oscylowanie między niebem i ziemią to poruszanie się na granicy między teraźniejszością, od której zaczyna się wszelka nieskończoność, a nieskończonością, która zaczyna się od „teraz” (9).
-------------------------------------------
 (1) Cyt. za: J. Bańka, Metafizyka wirtualna. Traktat o strukturach chwilowych, Katowice 1997, s. 21.
 (2) Wszystkie cytowane fragmenty utworu Ulatnianie się życia pochodzą z edycji: J. Vujinović, Ulatnianie się życia, „Tygiel Kultury” 2003, nr 7-9, s. 147-150.
 (3) Por.: M. Dłużyk-Marciniak, Przestrzeń prywatna i przestrzeń publiczna w prozie Marka Sołtysia, [w] Czas i przestrzeń w prozie polskiej XIX i XX wieku, pod red. Cz. Niedzielskiego i J. Speiny, Toruń 1990, s. 227.`
 (4) Z uwagi na nierozdzielność kategorii czasu i przestrzeni pojęcia przestrzeń i czasoprzestrzeń stosowane są w niniejszej pracy zamiennie.
 (5)Cyt. za: B. Pascal, Myśli, tłum. T. Boy-Żeleński, układ J. Chavaliera, Warszawa  1978, s. 265.
 (6) Por.: R. Grobel, Aksjologia przestrzeni w powieści Brandysa „Rondo”, tłum. Cz. Niedzielski [w:] Czas i przestrzeń…, op. cit., s. 198.
 (7) J. Bańka, op. cit., s. 286.
 (8) Ibid., s. 62.
 (9) J. Bańka, op. cit., s. 122-123.
-------------------------------------------

Bibliografia:
Literatura podstawowa:
Vujinović J., Ulatnianie się życia, „Tygiel Kultury” 2003, nr 7-9, s. 147-150.

Literatura pomocnicza:
Bachelard G., Poetyki przestrzeni, [w:] Współczesna teoria badań literackich za granicą. Antologia, t. II, oprac. H. Markiewicz, Kraków 1972.
Bańka J., Metafizyka wirtualna. Traktat o strukturach chwilowych, Katowice 1997.
Czas i przestrzeń w prozie polskiej XIX i XX wieku, pod red. Cz. Niedzielskiego i J. Speiny, Toruń 1990.
Genette G., Przestrzeń i język, „Pamiętnik Literacki” R: LXVII 1976, z. 1.
Lotman J. M., Problem przestrzeni artystycznej, „Pamiętnik Literacki” R: LXVII 1978, z. 1.
Łotoman J., Zagadnienia przestrzeni artystycznej w prozie Gogola, [w:] Semiotyka kultury, wybór. i oprac. E. Janus i M. R. Mayenowa, Warszawa 1975.
Markiewicz H., Czas i przestrzeń w utworach narracyjnych, „Ruch Literacki” R: XXIV, z.1.
Pascal B., Myśli, tłum. T. Boy-Żeleński, układ J. Chavaliera, Warszawa  1978.
Przestrzeń i literatura, studia pod red. M. Głowińskiego i A. Okopień-Sławińskiej, Wrocław 1978.



Wiesław Ratajczak
Romantyzm nasz wspólny

Przyznam, że najlepiej czuję się w świecie książek dziewiętnastowiecznych, a opuszczenie tego matecznika zazwyczaj kończy się rozczarowaniem, nudą lub irytacją. Po powieść Janka Vujinovicia Panika w InterCity sięgnąłem więc bez większego entuzjazmu, jednak już po paru stronach poczułem się jak u siebie. Serbski pisarz pokazał, że romantyczny paradygmat wcale nie umarł, nie rozmija się z problemami naszej doby i wrażliwszością ludzi współczesnych. Bohater powieści nie jest nowoczesnym człowiekiem bez właściwości, przeciwnie – mężczyzną z charakterem (nie zawsze przyjemnym) i  przekonaniami (niekoniecznie poprawnymi), dla którego wolność nie stała się urojeniem ani abstrakcją, ale pozostaje czymś realnym, jak powietrze niezbędnym do życia. W jego wizerunku rozpoznać można ślady wielu romantycznych konwencji. Przede wszystkim jest sobowtórem pisarza, artystą wierzącym w literaturę, wcale nie wyczerpaną, lecz zdolną o mnie i o świecie powiedzieć bardzo dużo. Romantyczny wędrowiec z Paniki w InterCity obnosi po zachodnim świecie obrazy swojego kraju, pamięta rzekę, miasto, górę, smak wina i rakii, trzyma się tego konkretu, by nie zniknąć w widmowej (czy wirtualnej) nowoczesnej przestrzeni. W tytułowym fragmencie powieści główna postać staje się wilkołakiem, bywa też żywym trupem, upiorem (przypomnę, że homunkulus, twór Frankensteina, też przecież z tamtej epoki przychodzi, a Wieszcz mówił: Lud słowiański wierzył nade wszystko w istnienie tak zwanych upiorów i nawet filozoficznie rozwinął teorią upiorów). W scenach szpitalnych, ze spokojem - na tyle, na ile to możliwe w tak ekstremalnej sytuacji – bohater obserwuje siebie pozostającego dokładnie na granicy między życiem a śmiercią, między ciałem jeszcze działającym a maszynerią podtrzymują życie. Dodać jeszcze warto, że dobrze czuje się w otoczenie wielkich, dziewiętnastowiecznych duchów, docenia wielkość tamtej kultury umysłowej. 
Tematy podejmowane w powieści Janka Vujinovicia - historia, naród i tożsamość - również należą do żelaznego repertuaru romantycznego. Pisze o przekleństwie i pociesze historii: z jednej strony zdradza nieufność wobec jej reguł, z dystansem przygląda się kulturze Zachodu, owładniętej ideą postępu, ma świadomość poruszania się po ruchomych piaskach i przypatruje się głębokiej bliźnie po komunizmie, z drugiej – żyje ze świadomością dziedzictwa, żywej więzi z tymi, co byli przed nim. Miłość rodzinnego kraju, o jakiej pisze Vujinović, nie jest łatwym uczuciem, przywodzi na myśl postawę Słowackiego, zdolnego o ojczyźnie matce mówić wiele rzeczy smutnych, złych i strasznych. 
Romantycznej staroświeckości Vujinović nie traktuje jak stroju, maski, źródła stylizacji. Pisarza nie interesuje literatura skoncentrowana na sobie, na swoich możliwościach, ograniczeniach etc., lecz jedynie literatura (wielostylowa, wielogatunkowa, liryczna i ironiczna) zdolna opowiedzieć świat. Wcale nie odległy, egzotyczny, bałkański (znany z telewizyjnych wiadomości o wojnie lub z turystycznego folderu), ale stanowiący część naszego słowiańskiego, dziwnego labiryntu, wciśniętego między Wschód a Zachód. Romantyzm jest wspólnym językiem, początkiem, tego, co w nas dobre, i tego, co odrażające. Staje się też dowodem niezmienności natury człowieka, czułego na tajemnicę:
Bez względu na wszystkie wiadomości o porządku kosmicznym, zmianach dnia i nocy, pór roku, ruchu ciał niebieskich, ty jednak po dziś dzień w takich momentach jesteś ciągle taki sam. Odczuwasz to samo. Identyczną tajemnicę. Mistycyzm. Kiedy tylko obserwujesz wschód, czy zachód słońca, pojawienie się księżyca, żeglowanie obłoków, błyskawice, rozchylania się płatków kwiatów, uderzenie pioruna (kiedy niebiosa ciskają błyskawice i pioruny, bo po niebie w ognistym wozie pędzi święty Eliasz), tęcze, wiatr,  jesteś po prostu zaskoczony. Stoisz i patrzysz. Rozum mówi ci: nie ma tu żadnego mistycyzmu, ale w tobie, trzeba przyznać, silniejsza jest ta druga, zagadkowa, tajemnicza strona.

Janko Vujinović, Panika w Inter City, przeł. Teresa Sikorska i Katarzyna Szot, Biblioteka „Tygla Kultury”, Łódź 2006.




>> Ljiljana Šop: Panika u intersitiju Janka Vujinovića. Srpska reč, Beograd, broj 246, 26. 1. 2000., strana 43.
>> Mihailo Pantić: Poštovanje samoće. Autorizovana reč o knjizi kazivana na promociji u Lešnici i Loznici, 30. marta 2000.
>> Srba Ignjatović: Roman satkan od pripovesti. Ilustrovana politika, Beograd, 22. 1. 2000.
>> Radivoje Mikić: Panika u intersitiju. Govoreno na predstavljanju knjige u Promotivnom centru DERETA u Beogradu 12. 1. 2000. godine. 
>> Sava Vučić: Roman dinamične strukture . Izgovoreno na promociji knjige u Berlinu 30. 1. 2000. godine, i objavljeno u Dnevniku, Novi Sad, 3. maja 2000. godine. 
Stevan Tontić: Tkanica teksta. Govoreno na promociji knjige u Berlinu, 30. 1. 2000. 
Milan Lukić: Panika u intersitiju . Govoreno na promociji knjige u Lešnici i Loznici, 30. 3. 2000. 
... Panika u intersitiju . Blic, Beograd, 18. 2. 2000. 
S. Tomašević: Prepletene sudbinske niti . Beogradske
novine, Beograd, 4. 2. 2000.
Z. Radosavljević: Na Dunavu i Rajni . Politika, Beograd, 13. 1. 2000.
Radomir Videnović RAVID: Panika u intersitiju . Govoreno na promociji knjige u Knjaževcu u 2. 6. 2000.
Dafina Dostanić: Život u tuđini piše romane . Oko, Frankfurt, strana 27. 
>> Boguslav Zielinski: Srpski voz za Evropu, Književne Novine, Beograd, 2007.
Jan Zdzislaw Brudnicki: Napis, feljton objavljen u časopisu Radostowa, 2005., nr. 75-83





index I bibliografija I recenzije I cv srpski I cv english I kontakt

http://www.jankovujinovic.companika-sop.htmlpanika-pantic.htmlpanika-ignjatovic.htmlpanika-mikic.htmlpanika-vucic.htmlpanika-zjelinski.htmlindex.htmlbibliografija.htmlrecenzije.htmlCV%20srpski.htmlCV%20english.htmlkontakt.htmlshapeimage_1_link_0shapeimage_1_link_1shapeimage_1_link_2shapeimage_1_link_3shapeimage_1_link_4shapeimage_1_link_5shapeimage_1_link_6shapeimage_1_link_7shapeimage_1_link_8shapeimage_1_link_9shapeimage_1_link_10shapeimage_1_link_11shapeimage_1_link_12
Janko Vujinović
Bibliografija 
izbor

Panika u intersitiju
proza, prvo izdanje: Grafički atelje DERETA, Beograd, januar, 2000., str. 1-380.; drugo, dopunjeno izdanje: Grafički atelje DERETA, Beograd, oktobar, 2000., str. 1-347.



Vučji nakot
roman, Prosveta, Beograd, 1986, strana 1-295.; drugo izdanje, INP Književne novine-Komerc, Beograd, 1996. strana 1-310.


Knjiga o radovanju
zbirka priča, Slovo ljubve, Beograd, 1979. strana 1-112. Drugo izdanje Kulturni Centar Vuk Karadžić, Loznica, 2003. st. 1-150.

Kosovo je grdno sudilište dokumentarna proza, Prosveta, Književne novine, Beograd i Jedinstvo, Priština, 1989. strana 1-374.;drugo, dopunjeno i prerađeno izdanje, Dositej, Književne novine, Beograd i Jedinstvo, Priština, 1991., strana 1-412.

Press materijal 
izbor
Recenzije 
izbor
Panika u intersitiju
Knjiga o radovanju
Vučji nakot
Kosovo je grdno sudilište


Panika u intersitiju
odlomak iz romana
Panika u intersitiju - srpski
Panika w pociągu intercity - polski
Panic in the Intercity - english
Panik im intercity - deutsche
Паника в экспрессе - pусский








Biografija
Biografija - srpski
Biography - english
Biografia - polski


Linkovi
Katerda za južnu slavistiku Univerziteta u Lodzu
Izdavač "Tygiel Kultury", Lodz
ProjektOR, web arhiv južnoslovenske književnosti
Lođka slavistika / Slawistyka Łódzka
Udruženje književnika Srbije
Projekat Rastko - Antologija srpske poezije XX veka
Projekat Rastko - Poljska
Narodna biblioteka Srbije

Kontakt
janvujin@wp.plpanika.htmlpanika.htmlvucji.htmlvucji.htmlknjigaO.htmlknjigaO.htmlkosovo.htmlkosovo.htmlpress.htmlpanika.htmlknjigaO.htmlvucji.htmlkosovo.htmlpanika-odlomak.htmlpanika-od-polski.htmlpanika-od-english.htmlpanika-od-german.htmlpanika-od-ruski.htmlpanika-story.htmlCV%20srpski.htmlCV%20english.htmlCV%20polski.htmlhttp://www.slavica.uni.lodz.pl/start.htmlhttp://tygiel.free.ngo.plhttp://www.plama.art.pl/OR/public_html/YU/Inne/sylwetki/vujinovic.htmlhttp://slawistykalodzka.sns.pl/http://www.uksrbije.org.yu/index.htmlhttp://www.rastko.org.yu/rastko/delo/11084http://www.rastko.org.yu/rastko-pl/bibliografija/bstojanovic-serbica.phphttp://www.nbs.bg.ac.yu/mailto:janvujin@wp.plshapeimage_3_link_1shapeimage_3_link_3shapeimage_3_link_5shapeimage_3_link_7shapeimage_3_link_8shapeimage_3_link_9shapeimage_3_link_10shapeimage_3_link_11shapeimage_3_link_12shapeimage_3_link_13shapeimage_3_link_14shapeimage_3_link_15shapeimage_3_link_16shapeimage_3_link_17shapeimage_3_link_19shapeimage_3_link_20shapeimage_3_link_21shapeimage_3_link_22shapeimage_3_link_23shapeimage_3_link_24shapeimage_3_link_25shapeimage_3_link_26shapeimage_3_link_27shapeimage_3_link_28shapeimage_3_link_29shapeimage_3_link_30
© 2008 Janko Vujinovic janvujin@wp.pl